piątek, 14 marca 2014

Neymar Jr. - Moja historia [Cz.1.]


Neymar Jr. - Moja historia. 


Część 1.


Był piękny, ciepły dzień. Jak zwykle o tej porze przeglądałam Internet. Po głowie chodził mi mecz Fc Barcelona – Lechia Gdańsk, który miał odbyć się już niedługo oraz to, że jutro ostatni dzień szkoły. Jutro miałam kończyć klasę 3 gimnazjum i jednocześnie obchodzić 16 urodziny.
Następnego dnia wstałam wcześnie, aby zdążyć się wyszykować. Zakończenie drugich klas to nie byle co. Musiałam jakoś wyglądać.


*


         Odetchnęłam z ulgą, gdy uroczystość dobiegła końca, a ja mogłam uspokoić nerwy w aucie. Serce nadal mocno biło mi ze stresu. To był koniec. Koniec roku szkolnego, koniec nauki, koniec gimnazjum. Kolejne wakacje zapowiadały się ciekawie, ale nie spodziewałam się, że aż tak ciekawie…
        Gdy weszłam do domu czekał na mnie już tata razem z moją kuzynką. Mieli na głowach czapeczki urodzinowe. I nagle mnie olśniło -  przecież to moje święto!
      Czekałam aż skończą odśpiewywać „Sto lat”. Potem złożyli mi życzenia i zabraliśmy się za tort z cukierni. Tak to bywa jak twoja mama nie umie piec…
          Kuzynka miała dziś u mnie nocować, więc poszłam do pokoju trochę ogarnąć.
         Mój pokój jest całkowicie zaprojektowany przeze mnie. Błękitne ściany naprawdę dobrze współgrają z dodatkami z Fc Barcelony. Rzeczą z której jestem najbardziej dumna jest wielki znak nieskończoności na ścianie. To nie jest jednak byle jaki znak. Jest on połączony z napisem „NEYMAR” . Nie wyobrażam sobie mojego pokoju bez niego.
W pewnej chwili usłyszałam głos mamy wołający moje imię. Zbiegłam na dół i znów ten sam obrazek – mama , tata i kuzynka stojący obok siebie z irytującymi uśmiechami.
- Mamy dla ciebie niespodzianki. Chyba nie myślałaś, że obejdzie się bez prezentów. – mówi mama.
- To jest wyjątkowy czas dla ciebie, dla tego też, prezent będzie równie wyjątkowy.– wtrąca tata.
- Mamo, tato, Madziu… Nie trzymajcie mnie już w niepewności, proszę was.
- Dobrze. To może my z tatą pierwsi…
          Mama wyciągnęła rękę , w której trzymała kopertę. Gdy ją otworzyłam, nie mogłam uwierzyć……

KONIEC CZĘŚCI 1.






Serdecznie zapraszam was na Część 2. Postaram się ją napisać na jutro. :)

3 komentarze: