Część 3.
- Wczoraj
spotkałam Kasie. Powiedziała mi, że słyszała od ciebie dużo ciekawych rzeczy na
mój temat. Nie wierze. Jak ty mogłaś tak o mnie nakłamać?!
- Ale przecież ja
z nią nie rozmawiam. Nie lubimy się. Jest fałszywa. Nigdy w życiu bym nic złego
o tobie nie powiedziała. Jesteś moją przyjaciółką.
- Na pewno?
- Na pewno.
- Ehh.. No dobrze.
Przepraszam.
- Przyjedziesz
dziś?
- Ok. Jeszcze
muszę ci coś kupić.
- Nie musisz mi
dawać prezentu. Wystarczy że będziesz.
- I tak ci coś
kupie. Do zobaczenia.
- Pa. – pożegnałam
się i pobiegłam wziąć prysznic.
Zdążyłam się przygotować, gdy
usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłam ujrzałam stojących w progu Olę i
Adama. Chwilę po nich dołączyła Julia. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy,
czekając za Klaudią.
Klaudia jest dla mnie jak siostra.
Poznałam ją jako pierwszą. Przyjaźnimy się już od ponad 10 lat. Z Olą, Julią i
Adamem od 4, jednak wszystkich ich tak samo mocno kocham.
- Zgadnijcie jaki
prezent zrobili mi rodzice.
- Ja nie mam
pojęcia, a wy? – odpowiada pierwszy Adam.
- Szczerze mówiąc,
to po twoich rodzicach się można wszystkiego spodziewać.
- Ja też nie mam
pomysłu. Zresztą Ola ma racje. Więc… Co to takiego?
- Tak się składa
że moi najukochańsi na świecie rodzice sprawili mi prezent, jakiego nigdy bym
się nie spodziewała.
Wstałam i wyjęłam bilet z szuflady,
a potem pokazałam przyjaciołom. Siedzieli jak wmurowani. Nie dziwie im się.
Zareagowałam tak samo.
- Czy to jest…
- Tak. To bilet na
mecz Fc Barcelona – Lechia Gdańsk.
- To chyba
najlepszy prezent pod słońcem!
- Nie chyba, tylko
na pewno!
- Zdaję sobie z
tego sprawę. Jak ja kocham moich rodziców! ♥
- Ej, mam sprawę.
Zgarnij dla nas autografy od któregoś z piłkarzy.
- Jeśli w ogóle
uda mi się do nich zbliżyć to będzie cud. Cieszę się, że przynajmniej obejrzę mecz
w wykonaniu Barcy. A w dodatku to będzie debiut Neymara.
Śmialiśmy się i rozmawialiśmy dalej,
marząc jakby to było zagrać z którymś z piłkarzy Barcelony. Dużo rzeczy nas
łączyło, ale chyba najlepszym wspólnym tematem była Barca i piłka nożna. Coś co
kochaliśmy nad życie.
- Wiecie co.. Może
ja zadzwonię do Klaudii? Rozmawiałam z nią dziś i mówiła, że przyjdzie. Nie
wspominała też, że się spóźni.
- Dobry pomysł nie
ma jej już od ponad godziny.
Gdy wzięłam do ręki telefon i już
miałam wybrać numer telefon zaczął wibrować. Dzwoni mama Klaudii.
- Halo?
- Wiktoria? Czy to
ty?
- Tak proszę pani.
Coś się stało? Właśnie miałam do pani dzwonić i zapytać czemu Klaudii jeszcze
nie ma, bo… Halo? Jest tam pani?
- Tak, tak,
jestem.
Miała roztrzęsiony i zachrypnięty
głos.
- Płacze pani?
Dlaczego?
- Klaudia… Klaudia
miała wypadek…
- Co takiego?!...
Nie mów, że chcesz zabić moją imienniczkę xD
OdpowiedzUsuń