niedziela, 16 marca 2014

Neymar Jr. - Moja historia [Cz.3.]

Część 3.


- Wczoraj spotkałam Kasie. Powiedziała mi, że słyszała od ciebie dużo ciekawych rzeczy na mój temat. Nie wierze. Jak ty mogłaś tak o mnie nakłamać?!
- Ale przecież ja z nią nie rozmawiam. Nie lubimy się. Jest fałszywa. Nigdy w życiu bym nic złego o tobie nie powiedziała. Jesteś moją przyjaciółką.
- Na pewno?
- Na pewno.
- Ehh.. No dobrze. Przepraszam.
- Przyjedziesz dziś?
- Ok. Jeszcze muszę ci coś kupić.
- Nie musisz mi dawać prezentu. Wystarczy że będziesz.
- I tak ci coś kupie. Do zobaczenia.
- Pa. – pożegnałam się i pobiegłam wziąć prysznic.
          Zdążyłam się przygotować, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłam ujrzałam stojących w progu Olę i Adama. Chwilę po nich dołączyła Julia. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy, czekając za Klaudią.
         Klaudia jest dla mnie jak siostra. Poznałam ją jako pierwszą. Przyjaźnimy się już od ponad 10 lat. Z Olą, Julią i Adamem od 4, jednak wszystkich ich tak samo mocno kocham.
- Zgadnijcie jaki prezent zrobili mi rodzice.
- Ja nie mam pojęcia, a wy? – odpowiada pierwszy Adam.
- Szczerze mówiąc, to po twoich rodzicach się można wszystkiego spodziewać.
- Ja też nie mam pomysłu. Zresztą Ola ma racje. Więc… Co to takiego?
- Tak się składa że moi najukochańsi na świecie rodzice sprawili mi prezent, jakiego nigdy bym się nie spodziewała.
         Wstałam i wyjęłam bilet z szuflady, a potem pokazałam przyjaciołom. Siedzieli jak wmurowani. Nie dziwie im się. Zareagowałam tak samo.
- Czy to jest…
- Tak. To bilet na mecz Fc Barcelona – Lechia Gdańsk.
- To chyba najlepszy prezent pod słońcem!
- Nie chyba, tylko na pewno!
- Zdaję sobie z tego sprawę. Jak ja kocham moich rodziców! ♥
- Ej, mam sprawę. Zgarnij dla nas autografy od któregoś z piłkarzy.
- Jeśli w ogóle uda mi się do nich zbliżyć to będzie cud. Cieszę się, że przynajmniej obejrzę mecz w wykonaniu Barcy. A w dodatku to będzie debiut Neymara.
        Śmialiśmy się i rozmawialiśmy dalej, marząc jakby to było zagrać z którymś z piłkarzy Barcelony. Dużo rzeczy nas łączyło, ale chyba najlepszym wspólnym tematem była Barca i piłka nożna. Coś co kochaliśmy nad życie.
- Wiecie co.. Może ja zadzwonię do Klaudii? Rozmawiałam z nią dziś i mówiła, że przyjdzie. Nie wspominała też, że się spóźni.
- Dobry pomysł nie ma jej już od ponad godziny.
       Gdy wzięłam do ręki telefon i już miałam wybrać numer telefon zaczął wibrować. Dzwoni mama Klaudii.
- Halo?
- Wiktoria? Czy to ty?
- Tak proszę pani. Coś się stało? Właśnie miałam do pani dzwonić i zapytać czemu Klaudii jeszcze nie ma, bo… Halo? Jest tam pani?
- Tak, tak, jestem.
        Miała roztrzęsiony i zachrypnięty głos.
- Płacze pani? Dlaczego?
- Klaudia… Klaudia miała wypadek…
- Co takiego?!...

1 komentarz: