sobota, 15 marca 2014

Neymar Jr. - Moja historia [Cz.2.]



Część 2.



Stanęłam w bezruchu i przyglądałam się temu, co trzymałam właśnie w dłoni. Miałam łzy w oczach.
- Mamo, tato. Bardzo wam dziękuję. Nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszę!
- Wiemy, że marzyłaś o tym. Nie musisz nam dziękować. Jednak pamiętaj, że jedziemy tam z tobą.
      To był bilet. Bilet z datą 30/07/2013. Bilet na mecz Fc Barcelona – Lechia Gdańsk… Nie wierzyłam w to co widziałam. Taki zwykły , mały przedmiot , jakim był ten oto bilet, sprawił że moje marzenia zaczynały się spełniać…
       Następnego dnia obudziłam się w dobrym humorze. Odliczałam dni i godziny do tego jakże wspaniałego wydarzenia. Dla mnie Barcelona nigdy nie była zwykłym klubem, a Neymar zwykłym piłkarzem. Klub który pokochałam przed laty nadal zajmował ważne miejsce w moim sercu, a teraz miał stać się jeszcze bardziej niezwykły. Dlaczego? Dlatego, że mój idol, osoba, która jest dla mnie wzorem, ktoś, bez którego nie wyobrażam sobie już teraz życia  ma zacząć stwarzać nową historię razem z Messim, Pique, Alexisem, Pedro oraz wszystkimi innymi piłkarzami Fc Barcelony.
Jestem dumna z Neymara. Pracował ciężko, aż w końcu trafił do najlepszego klubu świata.
A to, że miał dopiero 21 lat utwierdziło chyba większość ludzi w tym, że to będzie legenda godna stanąć u boku Pele. Byłam pewna, że to początek zupełnie nowego rozdziału Fc Barcelony z „Tatą” Martino na czele.
           Zjadłam śniadanie i  wzięłam się za książkę, jednak miałam w głowie za dużo myśli.. Położyłam się więc na łóżku i przyglądałam koszulce, którą dostałam od Magdy. Bordowo-granatowa koszulka z herbem Barcy i numerem 11, którą miałam założyć na mecz. To nie moja pierwsza koszulka z Fc Barcelony, ponieważ mam jeszcze z numerami 10, 4 i 8 ale ta była wyjątkowa.
           Około godziny 14:00 poszłam na spacer. Jak zwykle skończyło się to tym, że po 10 minutach grałam z kolegami i koleżankami w piłkę. Do domu wróciłam krótko po 18:00.
           Zjadłam kolacje, wykąpałam się, włączyłam laptopa i zaczęłam zapraszać koleżanki na urodziny. Nie lubię tłumów, dlatego zaprosiłam tylko moich przyjaciół: Klaudię, Olę, Julię i Adama. Byłam ciekawa jakie zrobią miny, gdy im powiem o prezencie od rodziców…

*

         Dziś ma odbyć się moja impreza urodzinowa. Wszystko jest już przygotowane. Teraz trzeba tylko czekać na gości.
            Usłyszałam telefon. Dostałam SMS od Klaudii. Jego treść brzmiała tak:

„Wiesz co, nie spodziewałam się tego po Tobie.
Nie jestem pewna czy chce się z Tobą przyjaźnić.
Wybacz mi, ale po tym co się stało nie przyjadę dziś."

            W tym momencie odebrało mi mowę. Zupełnie nie wiedziałam o co jej chodzi. Szybko wybrałam jej numer i zadzwoniłam. Ucieszyłam się gdy usłyszałam jej głoś w słuchawce.
- Tak słucham?
- Klaudia? To ja Wiktoria.
- Czego chcesz?
- Chciałam zapytać o co chodzi w tym SMS-ie który dostałam od ciebie.
- Nie udawaj, że nie wiesz.
- No nie wiem. Nie mam pojęcia. Mogłabyś mi to wyjaśnić?
- Dobrze No więc tak...

Koniec części 2.



Część 3. już wkrótce! Zapraszam! :)

1 komentarz:

  1. Oho, moja imienniczka - Klaudia! Jaki sms... Dobra, lecę do następnej części ^^

    OdpowiedzUsuń