Część 7.
Po tym jakże interesującym spotkaniu wróciła do domu i położyła się na łóżku. Było chwile przed 23. Próbowała zasnąć , ale bezskutecznie. "Neymar. Spotkałam Neymara." - te słowa wciąż chodziły jej po głowie. Mimo, że milczała, to od środka rozpierała ją niewyobrażalna radość. Rozmyślanie i ciszę przerwała mama, która właśnie weszła do jej pokoju.
- Hej kotku. Czemu jeszcze nie śpisz?
- Nie mogę zasnąć.
- Coś się stało?
- Tak. Nie. Sama już nie wiem... Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
- Możesz jaśniej?
- Dziś, jak wyszłam na miasto to kupiłam lody w budce z lodami. I pisząc smsa ktoś na mnie wpadł, a lody wylądowały na mojej koszulce.
- I co tu jest powodem do szczęścia, bo nie rozumiem?
- Sęk w tym, kto na mnie wpadł. To był Neymar mamo. - kobieta otwarła szeroko oczy. Po jej minie było widać, że jest zakłopotana. - Tak. Ten Neymar. Neymar da Silva Santos Junior. Człowiek, którego podziwiam od 5 lat. Gracz klubu FC Barcelona, którego debiutem będzie wtorkowy mecz. Mój idol.
- I co zrobiłaś?
- On przeprosił w języku Hiszpańskim, więc ja odpowiedziałam. Gdy podniosłam wzrok i zobaczyłam te nieziemskie oczy, zalała mnie fala emocji. Naprawdę niewyobrażalne przeżycie. - opowiedziała mamie wszystko ze szczegółami i pokazała zdjęcia.
- Cieszę się razem z tobą kochanie. A teraz idź proszę spać. Jutro tata ma zamiar zrobić nam jakąś niespodziankę, ale nie mów mu, że ci powiedziałam. Miałam trzymać buzię na kłódkę. - uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Wiktoria nadal leżała, nie mogąc zmrużyć oka.
Neymar zrobił sobie i Dani'emu herbatę. Mimo dość późnej pory, oni dopiero skończyli grać na playstation.
- Dziś przytrafiła mi się ciekawa sytuacja.
- Mianowicie?
- Szedłem ulicą i potrąciłem pewną dziewczynę. Jadła loda, który przeze mnie wylądował na jej bluzce.
- Hahaha. Biedna dziewczyna... I co było dalej? Zaczęła krzyczeć i zlecieli się ludzie?
- Nie. Na szczęście zdążyłem zatkać jej usta, zanim krzyknęła. W rekompensacie zaprosiłem ją na jeszcze jedne lody. Mimo, że nie rozmawialiśmy długo, to dostrzegłem w niej coś interesującego. Uświadomiła mi, że jest moją fanką, a gdy zapytałem dlaczego została akurat Neymarzete, wypowiedziała słowa, które spowodowały dziwne uczycie w moim żołądku. Powiedziała, że jest Neyamarzete, ponieważ wie, że choćby cały świat się od niej odwrócił, to jest pewna, że ja nigdy się nie odwrócę. Powiedziała też, że jestem dla niej wzorem. Wzruszyła mnie. To mocne słowa.
- Prawdziwa fanka.
- Nie mogę przestać o niej myśleć. Jej słowa... One cały czas siedzą mi w głowie.
- A co słychać u Bruny?- uśmiechnął się szeroko.
- Nie wiem. Jutro wieczorem mam do niej dzwonić.
- Brakuje Ci jej?
- Co za pytanie? Oczywiście, że tak. Trochę trudno utrzymać związek, gdy twoja partnerka jest na drugim końcu świata, ale staramy się.
- Ahhhhh... Zrobiłem się zmęczony. Chłopaki już pewnie smacznie śpią... Wezmę z nich przykład.
- Ja też już idę się położyć. Jutro trening.
Chwilę później obaj leżeli już w swoich łóżkach.
- Dobranoc Dani.
- Dobranoc Juninho.