poniedziałek, 2 czerwca 2014

Neymar Jr. - Moja historia [Cz.9]

Część 9.


30 sierpnia 2013

   To już dziś. Dziś jest ten dzień. Barca - Lechia. Serce Wiktorii od samego rano waliło jak oszalałe. Czym bliżej godziny meczu, tym uderzenia i ból brzucha się nasilał. 
   Wstała już o szóstej rano, upewniła się, czy wszystko gotowe i zeszła na śniadanie. Piętnaście minut później była z powrotem w pokoju. Nie mając co robić złapała do ręki telefon, aby zadzwonić do przyjaciół, jednak po chwili namysłu odłożyła go. "Opowiem im wszystko po powrocie" - pomyślała.
     Czas wlókł się jak nigdy. O 19:30 uszykowana i gotowa siedziała z rodzicami w samochodzie, będąc w drodze na stadion. Czarne rurki, bordowe Vans'y i oczywiście koszulka FCB. "Jest idealnie." Włosy rozpuściła, jednak podczas jazdy ostatecznie spięła w kok, ponieważ było jej za gorąco. Piętnaście minut później byli na miejscu. Od razu po zaparkowaniu wysiadła i ruszyła w stronę stoiska z rzeczami FC Barcelony.
     - Tu jest jak w raju... - szepnęła cicho pod nosem, otwierając drzwi .
    Pełno tu było wszystkiego. Wszystkiego związanego z Barcą, rzecz jasna. Chwile później stali już obok niej jej rodzice.
     Kupiła dwie bransoletki: Jedną z napisem "Barca ♥" , a drugą z napisem "Neymar Jr. ♥" Obie w kolorach bordowo-granatowych.
     25 minut przed meczem Wiktoria siedziała już na krzesełku stadionu Lechii Gdańsk. Jej mama siedziała po jej prawej, a tata obok mamy. W końcu wszyscy wyszli na murawę. Zobaczyć zawodników Barcy na żywo - bezcenne! Serce chciało pęknąć jej ze szczęścia. Kątem oka zauważyła również Neymara siadającego na ławce.
     Mieli genialne miejsca. Pierwszy rząd, blisko ławki rezerwowej. I to akurat FC Barcelony! Czy mogło być lepiej?
     Pierwszego gola strzeliła Lechia, lecz już 10 minut później Barce wyrównała. Po zakończeniu pierwszej połowy, zobaczyła Neymara schodzącego do szatni. Przechodził dość blisko, ale chyba jej nie zauważył. Zamyślony i chyba odrobinę rozczarowany szedł przed siebie.
     Z niecierpliwością czekała na drugą połowę. Miło było patrzeć na uśmiech na twarzy Neymara. Jednak malowało się na niej także rozczarowanie. Tak wiele o nim wiedziała... Mogła spokojnie stwierdzić, że najchętniej wszedłby na boisko już od pierwszej minuty.
   Zaczęła się druga połowa. Neymar nadal siedział na ławce, a drużyny starały się o wygraną. Trener dokonywał wielu zmian, z racji, że był to mecz towarzyski. Na takich zawsze sprawdzano młode talenty.
   Patrząc na Juninho, Wiktorii chciało się śmiać. Gdy szkoleniowiec spoglądał w jego stronę, Ney wykorzystywał okazję i z miną smutnego szczeniaczka sugerował zmianę. To było takie słodkie! Zresztą, jak cały Neymar.
     Wreszcie nadszedł ten moment. Neymar zakończył rozgrzewkę i stanął przy bocznej linii boiska , tuż obok sędziego, który właśnie podnosił tablice, aby zmienić zawodnika. Ney wszedł na boisko! Nareszcie! Tak długo na to czekała. Widziała jak się niecierpliwił. To była niezwykła, niezapomniana chwila. Poczuła zdenerwowanie w swoim żołądku. Biło ono także od Neymara. Nie trzeba było być znawcą, aby to stwierdzić. Chciał wypaść jak najlepiej - cały Neymar.




     Mecz zakończył się remisem 2:2. Neymar od czasu wejścia na boisko, był cały czas faulowany. Bali się go. Go i jego talentu. Nie mógł zrobić nawet kroku z piłką, bo już był agresywnie atakowany. Wiktoria kipiała za złości. "Nie mają prawa go tak poniewierać!"... Gdy Neymar kulił się na murawie z bólu, miała łzy w oczach. Bolało ją to. Może nie tak bardzo jak jego, ale bolało.
     Ostatni gwizdek sędziego. Piłkarze wymieniali się koszulkami i zmierzali ku szatniom. Neymar i Dani szli pomału i śmieli się , mówiąc coś do siebie. "NEYMAR, NEYMAR, NEYMAR!!!" - krzyczała publiczność.
Wiktoria pomyślała, że co jej szkodzi i również krzyknęła.
     - Neymar! - z uśmiechem wykrzyknęła , gdy ten przechodził dość blisko.
     Neymar niespodziewanie podniósł głowę i wbił w nią wzrok. Po kilku sekundach na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Poleciał do sędziego, zdjął koszulkę. Gdy dziewczyna zauważyła, że piłkarz rusza w jej stronę, nie mogła złapać tchu. Czyżby ją rozpoznał?

*

     Ludzie często wykrzykiwali jego imię. Na stadionach, na ulicach, w sklepach , w telewizji, w domu... Nie wiedział czemu akurat ten głos zmusił go do podniesienia głowy. To był w pewnym sensie mimowolny odruch. Taki impuls. Ale gdy już ją uniósł, nie żałował. To była ona. Fanka spotkana na ulicy. To magnetyczne spojrzenie... Wszędzie by je rozpoznał! Nie powiedziała mu , że będzie. Mógł się domyślić. Nie zrobił tego, ale to nie zmienia faktu, że teraz, z uśmiechem na twarzy szedł do sędziego po długopis. Zanim się odwrócił, pomyślał. A jak ona sobie już poszła? Chwilowy stres, obrót na pięcie i ulga, ponieważ nadal tam była. Stała. Czekała, jakby wiedziała co ma zamiar zrobić. Zdawał sobie sprawę, że wie o nim wiele, ale chyba nie aż tak wiele, żeby przewidywać jego zachowania. A może...
   Gdy wręczał jej koszulę, zauważył łzy w jej oczach. Próbowała je stłumić, jakby ich w ogóle nie było. Ale były. I to z jego powodu. Wiele razu widywał fanów płaczących na jego widok. "Przecież ja jestem zwykłym człowiekiem" - mówił sobie w głowie.
   Wręczył jej koszulkę i szepnął jej do ucha:
   - Proszę, w hotelu odwróć ją na lewą stronę i zobacz co tam jest. Ale w hotelu. Obiecujesz?
   - Obiecuję. -odpowiedziała.




   Po drodze do hotelu kusiło ją oby odwrócić koszulkę i sprawdzić co tam jest. Ale obiecała. Przyrzekła, że sprawdzi to dopiero w hotelu. A ona zawsze dotrzymuje obietnic.
Stwierdziła, że zobaczy co tam jest, dopiero jutro.
   Rano usiadła na łóżku i zastanawiała się, co tam może być. Z przodu koszulki był już jeden podpis Juninha , ale to co? "Pewnie drugi, ale tym razem z dedykacją , czy coś...". Dłużej już nie wytrzymała i odwróciła koszulkę na drugą stronę, aby odczytać napis. "Bo to  pewnością był napis" - zastanawiała się już w samochodzie. Miała dużo wersji, co to mogło być, lecz tego co tam naprawdę było napisane, nigdy, przenigdy by się nie spodziewała...





_______________________________________
Rozdział dla Kamili. <3
Kocham mocno! :*

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :3
    Już się domyślam co tam jest napisane :)
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szybciej pisz te rozdziały ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto było czekać. ; D świetny rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam czekam czekam czekam czekam czekam czekam i nie moge sie doczekać :) informuj mnie: http://poderfcbarcelona.blogspot.com/ ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział bardzo fajny, przyjemnie się go czytało.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodaj kolejnyyy !!! Czekamyy z niecierpiwościa

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedawno trafiłam na twojego bloga i zabieram się za nadrabianie rozdziałów ale co do tego.... Genialny *.*
    *spam: gdybyś miała ochotę i czas to zapraszam: http://neymar-opowiadanie.blogspot.com/ , życzę weny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń