piątek, 25 kwietnia 2014

Neymar Jr. - Moja historia [Cz.5.]

OD TERAZ OPOWIADANIA BĘDĄ PISANE W TROCHĘ INNY SPOSÓB. :3


Część 5.



26/27 lipca 2013
           
Wiktoria siedziała na kanapie w salonie i czytała książkę. Odłożyła ją po chwili i poszła pakować rzeczy. Jutro z samego rana miała jechać z rodzicami do Gdańska. Już od tygodnia nalegała, żeby zarezerwowali hotel wcześniej. Okazało się jednak, że oni zrobili to jeszcze przed jej urodzinami. Mieli wyjechać o 7:00 rano , aby na 12:00 - 14:00 zameldować się w hotelu.
Przejrzała wszystkie rzeczy i myślała, co byłoby jeszcze potrzebne.
- A no tak! Zapomniałabym o koszulce…
Chciała założyć ją na mecz, ponieważ miała ogromne znaczenie sentymentalne. Oprócz cyfry 11 było tam też jej imię. Nie chciała napisu „Neymar Jr.”, który zawsze umieszczany jest na koszulkach z tym numerem. „Wiktoria” komponowało się z tą cyfrą  i d e a l n i e
Następnego dnia była na nogach już o 5:30. Ubrała zwiewną sukienkę, zrobiła lekki makijaż i założyła swoje ulubione okulary przeciwsłoneczne. Na dworze wszystko było takie… beztroskie. Ćwierkające ptaki, świeże powietrze oraz urzekające swymi kolorami i zapachami kwiaty. Kochała kwiaty. Były odzwierciedleniem doskonałości… „Żegnajcie kwiaty” – pomyślała wsiadając do samochodu.
    Droga była spokojna. Od razu po wyruszeniu wzięła się za naukę. Może wydawać się to dziwne. – W wakacje się uczyć? – Ale ona lubiła to. Kochała powtarzać słówka z Hiszpańskiego. Od 1 klasy podstawówki miała Hiszpański w szkole i szło jej dobrze. Nawet bardzo dobrze. W 4 klasie wzięła rozszerzenie z tego cudownego języka. Teraz umie 2 razy więcej niż jej rówieśnicy. Dodatkowo od 4 lat uczy się portugalskiego. Przychodzi jej to dość łatwo, ponieważ te dwa języki – Hiszpański i Portugalski – są do siebie podobne. Jeszcze nie miała okazji jechać do Hiszpanii, ale miała zamiar w końcu to zrobić. Mama zawsze śmieje się z niej, gdy ta rozmawia ze swoją kuzynka przez telefon.
Kinga – 28-letnia kuzynka Wiktorii, która od 8 lat mieszka w Hiszpanii. Ma męża – Diego oraz przesłodką córeczkę Mie.
Ahhh Mia… Urocza, słodka i kochana księżniczka. Wyglądem przypomina porcelanową laleczkę. Ma dopiero 4 lata, a zachowuję się czasami jak wytworna dama. A jej oczy? Najcudowniejsze paczydła jakie kiedykolwiek widział świat. Na zewnątrz kryształowo błękitne, które czym bliżej źrenicy, są coraz to ciemniejsze.
   Oczywiście mogły równie dobrze rozmawiać po Polsku, ale po co? W taki sposób Wiktoria tylko pielęgnowała swój Hiszpański.
    O 13:30 byli pod hotelem. Zamówione miejsce parkingowe czekało. Na ulicach roiło się od ludzi. Jak mrówki biegające tam i powrotem…
Budynek był OGROMNY. W głównym holu umieszczono telewizor plazmowy. Jedna z kanap stała naprzeciw telewizora, a dwie pozostałe prostopadle do niej, a równolegle do siebie. Pośrodku postawiono stolik do kawy. Recepcjonista uśmiechnął się i zapytał:
- W czym mogę służyć?
- Mamy zarezerwowany pokój na 2 tygodnie.
- Nazwisko?
    Kobieta załatwiała sprawy związane z tymczasowym mieszkaniem w hotelu, a Wiktoria z tatą wyciągali walizki z samochodu.
     - Jestem głodna.
     - Powiem Ci, że ja też. Jak zaniesiemy to do pokoju, to czegoś poszukamy.
     Była zachwycona tym miejscem. Hotel mieścił się niedaleko stadionu. Z okna jej pokoju było widać jego fragment. Pokój też był genialny. Błękitne ściany, dwuosobowe łóżko, toaletka i wielka szafa. Można było poczuć się tu jak w domu. Jej rodzice mieli równie fenomenalny apartament, bo inaczej nie można było go nazwać.
    Gdy ubrania wisiały już w szafie, a kosmetyki stały na toaletce Wiktoria zjechała windą do holu. Rodzice już czekali. Celem wyjścia był wspólny obiad.
     - Na co masz ochotę?
     - Na pizzę! – odpowiedziała.
     - A może chociaż raz zjadłabyś na mieście coś innego niż pizza? - mama spojrzała na nią i  już wiedziała, że z pizzy nici. – Tam jest jakaś restauracja. – dodała i wskazała wzrokiem niewielki budynek z czerwonych cegieł.
Weszli do środka. Nie było wielkiego ruchu. Zaledwie kilka osób siedzących przy stolikach. Usiedli, a kelnerka przyszła 2 minuty później, aby odebrać zamówienie.
- Idziemy gdzieś jeszcze?
- Nie dziś. Chce wrócić do hotelu i odpocząć. Droga mnie wykończyła…
- Ja chyba przejdę się po okolicy. Ale to dopiero wieczorem. – rzuciła, przeglądając ulotkę leżącą obok
     - Masz zamiar zwiedzić jakieś konkretne miejsca? 
     - Nie. Po prostu spacer. Takie... zapoznanie z okolicą.
     - Zapoznanie z okolicą? A może raczej zapoznanie ze sklepami? – spojrzał na nią.
 - A to nie to samo? – ojciec uśmiechnął się delikatnie na jej słowa, odbierając talerze od kelnerki, która właśnie przyniosła zamówienie.
     Zjedli w ciszy i spokoju (aż dziwne) , a następnie wyszli z restauracji i wrócili do pokojów. „Zdrzemnę się tylko chwilę” – pomyślała i zasnęła.
    Obudziło ją trąbienie samochodu dochodzące zza okna. Przeciągnęła się i spojrzała na zegarek. 17:10. „Ok. Chyba pora na zwiedzanie…” Ogarnęła się odrobinę i o wpół do szóstej wychodziła z pokoju, gdy natknęła się na tatę.
     - O, tato! Jak dobrze cie widzieć. Dasz mi trochę pieniędzy?
     - Ahh… Ile chcesz?
     - 50 zł? Proszeeeee.
     - Masz.
     - Hej, hej. Co się mówi? – uśmiechnął się.
     - Dziękuję najukochańszy tatusiu. – powiedziała i przytuliła go.
     - Starczyłoby po prostu „dziękuję”, ale to było bardzo miłe. – pocałował ją             w czoło i odszedł.
      Idąc chodnikiem spoglądała to w prawo, to w lewo, czy nie ma żadnych ciekawych sklepów. Jej uwagę przykuł duży bilbord z napisem „LODY” .
      „Jak to się dobrze składa!” – powiedziała sobie w myślach i podeszła do budki z lodami.
     - Dzień dobry. Czego sobie panienka życzy?
     - Dwie kulki śmietankowe proszę.
     - Proszę. – podała jej rożka z kulkami. – To będzie razem 4 złote.
Dała jej pieniądze i wyciągnęła telefon. Dostała sms od Adama. Pytał jak się ma itp. Odpisywała mu jedząc loda, gdy nagle poczuła chłód. Spojrzała w dół i zobaczyła lody na swoim dekolcie.
     - Przepraszam – ktoś powiedział po Hiszpańsku.
     - Nic się nie stało – odpowiedziała w tym samym języku.
   Obydwoje równocześnie podnieśli wzrok, a ich spojrzenia się spotkały. Gdy zobaczyła te oczy, już wiedziała…

_______________________________________

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA <3

Następna część wkrótce. :)

2 komentarze:

  1. Jak to będzie Ney to chyba zacznę się śmiać xD
    Czemu to nie ja jestem Wiktorią? :C xd
    Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń