Część 6.
27 lipca 2013- kontynuacja
Wszędzie rozpoznałaby te oczy. Cudowne, bursztynowe oczęta...
- O mój Boże... Ty... NEYMAR?!
- Ciiiii, bo ludzie się zlecą. - wyszeptał. Teraz mówił po Portugalsku, więc odpowiadała w tym samym języku.
Chciała krzyknąć, ale on zatknął jej usta swoją ręką i przyciągnął do siebie.
- Już dobrze... Nie będziesz krzyczeć? - pokiwała głową, a on zabrał rękę z jej twarzy.
- Nie wierzę... Ty jesteś Neymar!
- A dokładnie Neymar Junior - powiedział i wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Wesz... Przepraszam Cię za tę koszulkę. Nie chciałem, po prosu się zagapiłem i.... Hej! Czemu płaczesz? - zauważył, że w jej oczach pojawiły się łzy.
- Nie mogę uwierzyć... To przecież TY! - powiedziała, a po jej policzku spłynęła łza szczęścia. Neymar otarł ją delikatnie.
- Tak, to ja. Ale.. To nic niezwykłego. To po prostu ja.
- Nie po prostu. - uniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Były równie wspaniałe jak na zdjęciach. A nawet jeszcze wspanialsze. - Nie wyobrażasz sobie jaka jestem szczęśliwa. Jesteś moim idolem. Zawsze marzyłam, żeby cię zobaczyć, dotknąć, porozmawiać z tobą... A teraz jesteś tu, stoisz przede mną. To jest jak sen. Nie chce się budzić.
- To nie sen. - Chwycił jej rękę i położył na swojej piersi. - Czujesz to? To moje serce. Nie jestem duchem sennym. Jestem człowiekiem, który chciałby wynagrodzić Ci pobrudzoną bluzkę. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Wydaje mi się, że powinieneś. - odwzajemniła uśmiech.
- Chyba zaproszenie Cię na lody byłoby co najmniej niestosowne.
- Nie, dlaczego? Ja bardzo lubię lody, a tego mojego niestety nie zdołałam dokończyć.
- No to chodźmy.
Kawałek dalej znajdowała się lodziarnia. Stwierdziła, że lepiej, aby ona złożyła zamówienie, bo gdyby zrobił to Neymar, mogliby narazić się na zbyt duże zainteresowanie. Dla obojga wzięła truskawkowe desery lodowe w pucharkach. Jedli rozmawiając. Zapytał ją ile czasu jest Neymarzete i dlaczego nią jest. Jej odpowiedz go wzruszyła, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Mogłabym zrobić sobie z tobą zdjęcie?
- Oczywiście. - wyciągnęła telefon i zrobiła kilka wspólnych zdjęć.
- Dziękuję. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Marzenia się spełniają
- Tak. Jestem tego przykładem... Wiesz, ja już muszę lecieć.
- Żegnaj Neymar. - powiedziała i przytuliła go. Biło od niego ciepło. Słyszała bicie jego serca i zapach perfum Playboya. "Niech to się nigdy nie kończy".
Gdy wychodził czuł na sobie jej wzrok. W pewnej chwili przystanął i obrócił się. Stała przy barze i rozmawiała z kelnerką. "Nigdy Cię nie zapomnę" - pomyślał i odszedł
wszystko fajnie, tylko, że Neymar nie gada po hiszpańsku tylko po portugalsku i angielsku.
OdpowiedzUsuńNie prawda. Neymar mówi po portugalsku i hiszpańsku bo hiszpańskiego uczył się zanim przeszedł do Barcy, żeby coś umieć i nadal się uczy. A po Angielsku mówi bardzo mało. :)
Usuń